| polskie teksty | neue Seite von iddd.de | alte 1-te Seite von iddd.de | ||||||||||||
|
|
|
|||||||||||
![]() |
||||||||||||
Głosowanie telefoniczne - głosowaniem pozornym. Niebezpieczeństwo dla kultury demokracji bezpośredniej podczas Konkursu Piosenki Eurowizji 2010 w Oslo; zwycięstwo Leny jest zwykłym kantem ! |
||||||||||||
Im więcej UCZCIWYCH, tym lepiej dla Boga, rodziny i Polski !!! Krzysztof Puzyna, 01. 06. 2010 przetłumaczone i rozszerzone 15 czerwca 2010 roku Niemcy wygrały tegoroczny konkurs Eurowizji piosenką Satellite, którą zinterpretowała 19-letnia Lena Meyer-Landrut. To drugie zwycięstwo w historii festiwalu. Po raz pierwszy Niemcy wygrały Grand Prix w 1982 r. piosenką pod tytułem "Ein bißchen Frieden" - (troszeczkę pokoju), kompozytora Ralfa Siegel. Ta piosenka zawierała chwyty i idee ruskiej piosenki, laureatki festiwalu sopockiego z lat 60 tych "Niech zawsze świeci słońce, niech zawsze panuje pokój ". Oczywiście kradzieży ruskiej idei tutaj nikt nie chciał zauważyć - Niemcy nie kradną oni zapożyczają.Cała uwaga tutejszego życia medialnego spoczęła miesiące przed finałem na córce niemieckiego dyplomaty Lenie Meyer-Landrut, uszczęśliwionej, dobrze odżywionej i dobrze wychowanej, cudownej panience z klasy panującej. Radość z jej zwycięstwa potrwa jeszcze w Niemczech następne 30 lat. Prawdziwi autorzy i producenci piosenki "Satellite" trzymani byli w Niemczech w cieniu, dla ogółu pozostali nieznani, do czego przyczyniło się totalne, gdyż obejmujące wszystkie globalne media milczenie. Znajomi i sąsiedzi utrzymywali, że autorami piosenki jest jeden z najbardziej znanych producentów muzyki POP Dieter Bohlen lub mówili, że piosenkę napisał przewodniczący kastingu, który wygrała Lena niejaki Stefan Raab. Po zwycięstwie w finale Grand Prix Raab i Lena zostali nawet zaproponowani do najwyższego niemieckiego odznaczenia Krzyża Zasługi, a o prawdziwych autorach piosenki nic się w mediach nie mówiło. Jak opublikowałem ten artykuł po niemiecku 1 czerwca 2010 roku to 2 czerwca można było w telewizji w wywiadzie Markusa Lanz posłuchać piosenkę "Satellite" w wykonaniu jej autorki, amerykańskiej komponistki, pięknej kobiecie Julie Frost. Okazało się, że ona nie tylko lepiej śpiewa niż Lena, ale ma też lepszy głos. Autorem tekstu piosenki "Satellite" i jej producentem jest Duńczyk John Gordon. Przodkowie autorów Amerykanki z Kaliforni Julie Frost i Duńczyka Johna Gordon nie mają żadnych krewnych w Niemczech - chyba że przez Adama i Ewę. Utwór konkursowy został wybrany przez Jury pod przewodnictwem Stefana Raab z 300 kompozycji zaproponowanych przez amerykańską firmę handlującą prawami autorskimi Universal i zakupiony przez niemiecką telewizję ARD, (za pieniądze niemieckiego podatnika). Poprzez milczenie o pochodzeniu piosenki media osiągnęły wśród fanów Leny wrażenie, że to jest amatorska, a przez to autentyczna produkcja, czysto niemiecka. Tak jak to zwycięstwo tutaj wszystkich ucieszyło, tak jest ono jednak niezasłużone. Według mojego przekonania zmiana systemu głosowania przyczyniła się do zafałszowania wyników. To nie głos publiczności telewizyjnej stał się kluczową wyboru zwycięskiego utworu, ale wpływ strony niemieckiej na jurorów krajów uczestniczących w Grand Prix. Konkretnie pogróżki zaniechania dofinansowywania Eurovision Song Contests, po polsku Konkursu Piosenki Eurowizji przyczyniły się do takiego ustawienia konkursu by kraje najwięcej płacące mogły wygrywać. Tutaj moje główne zastrzeżenia: od czasu wprowadzenia w 1997 głosowania telefonicznego (televoting) narzekali niemieccy organizatorzy, że udział w konkursie piosenkarzy z państw bałkańskich oraz z tzw. krajów bloku Europy Wschodniej uniemożliwia Niemcom wygranie konkursu, gdyż te państwa głosują politycznie na swoich sąsiadów, a nie na najlepsze piosenki. Po zmianie systemu głosowania w 1997 roku i uzależnieniu wyników konkursu od bezpośredniego głosowania przez widzów też się nic się nie zmieniło. Niemcy stale zajmowały miejsca niezadawalające w stosunku do ich wydatków na konkurs Piosenki Eurowizji. Według ich własnych oświadczeń cała organizacja European Broadcasting Union (EBU), organizująca konkurs Grand Prix jest przez nich finansowana. Dlatego Niemcy dla konkursu Piosenki Eurowizji po angielsku Eurovision Song Contest znowu zmieniły reguły głosowania. Od roku 2009 liczą się głosy publiczności w stosunku 50:50 do głosów jurorów danego kraju. Wystarczy więc unieważnić jeden głos np z 2 milionów oddanych głosów przez widzów by publiczność była w mniejszości w stosunku do np 5 Jurorów - jeżeli 2 miliony stanowiły 50 procent w stosunku do głosów 5 Jurorów też po unieważnieniu jednego głosu widza 1.999.999 głosów nie stanowi już 50 procent - 5 głosów jurorów staje się większością w stosunku do 2 mln. głosów z Televoting i decyduje o przyznanych punktach. Znowu jak przed 1997 decyduje mała grupka organizatorów, pewnie kupiona dodatkowymi funduszami przez Niemców na spotkaniu organizacyjnym EBU krajów członkowskich. Wyniki głosowania telefonicznego przez publiczność nie były w roku 2010 podawane na żywo tylko w sumie z głosowaniem jurorów danego kraju. Tych wyników nie można było sprawdzić !!!
Bez przezroczystości, bez powszechnej kontroli przez głosujących nie może być uczciwych wyników głosowania bezpośredniego, interesy stron są zbyt przeciwne. Podczas wywiadu z Leną na dzień przed finałem powiedziała ona, że musi się teraz skoncentrować na ostatniej próbie, gdyż jest ona oceniana przez jurorów. Wysnułem z jej wypowiedzi wniosek, że prawdopodobnie punkty zostały przydzielone już dzień przed oficjalnym występem. Dowodu dostarczył podwójny występ podczas finału Grand Prix reprezentanta Hiszpanii Daniela Diges. Podczas występu Daniela Diges wybiegł na scenę wolny pajac, amator happeningów Jaume Marquet Cot znany pod pseudonimem Jimmy Jump i zaczął brać udział w prezentacji piosenki "Algo Pequeńito" (drobnostka). Oczywiście nastąpił inny odbiór piosenki u widzów. Hiszpański wokalista utrzymywał, że obawiał się, że niespodziewany gość wyciągnie broń. Była to ewidentna wina organizatorów Grand Prix i Hiszpanowi pozwolono zaprezentować konkursową piosenkę "Algo Pequeńito" jeszcze raz. patrz zdjęcia Hiszpania dostała wyjątkową szansę prezentacji konkursowej piosenki po raz drugi. Ale o dziwo, podwójna prezentacja świetnej piosenki "Algo Pequeńito" nie znalazła żadnego odzwierciedlenia w punktacji. Jakoby nie było punktów współczucia za zepsuty przez kulturalnego wandala pierwszego występu Daniela Diges, jakby nie było punktów od osób takich jak ja, co dopiero przy drugim wysłuchaniu wychwycili jakość piosenki "Algo Pequeńito". Takie zachowanie widzów, szczególnie Hiszpanów zamieszkałych w Niemczech jest jednak całkowicie nieprawdopodobne ! Ale oficjalnie Hiszpania nie dostała żadnych punktów od Niemców co udawadnia - że punkty były zaplanowane i ustalone wcześniej. Istniejące współczucie publiczności przez niezaplanowany występ i zaangażowanie licznych tutaj hiszpańskich emigrantów nie znalazło żadnego odzwierciedlenia w punktacji - dlatego uważam, że televoting publiczności w Niemczech został zafałszowany, był OSZUSTWEM. Pewnie nie tylko w Niemczech, sprawdzić się tego już nie da. Widać, że wprowadzone jako udział bezpośredni publiczności w Grand Prix, głosowanie przez telefon i SMS jest aktualnie farsą. Jak się ludzie dowiedzą, że chodzi o głosowanie pozorne, o fikcje to przestaną głosować i wydawać pieniądze na Eurovision Song Contest. Grand Prix jest fajną rozrywką, ale kompromitacja głosowania bezpośredniego jest zamierzonym ciężkim przestępstwem. Od dawna wyjaśniam, że warunkiem podstawowym wprowadzenia demokracji bezpośredniej powinien być bezbłędny system kontroli głosowania. Ja uważam, że tylko system głosowania jawnego, dostępny dla wszystkich w niezależnej sieci intranetu w kombinacji z siecią internetową spełni warunki pewności wyników głosowania. Wyniki głosowań w demokracji sterowanej przez bandy są ustalane w wąskich kręgach ich prowodyrów. Proszę sobie przypomnieć całkowitą ignorancję byłego Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wobec protestów wyborczych do Parlamentu Europejskiego w roku 2009 przedstawianych w skargach sądowych i w artykułach: patrz np.: "Wybory w Polsce do Europarlamentu zostały sfałszowane", profesora Jerzego Przystawy z 23.06.2009, czy "Protest wyborczy" doktora Janusza Kępki w Sądzie Najwyższym z 23.06.2009, czy "Anomalie statystyczne w wynikach PO ogłaszanych w nocy 7 - 8 czerwca 2009 r." profesora Tomasza J. Kaźmierskiego z 15.06.2009 do przeczytania na stronie iddd.de/idbEuKonstytucja.htm Wyborco, poczciwy obywatelu nie ma sensu głosować, jak wyników głosowania ani nie jesteś w stanie sprawdzić ani Twoje protesty wyborcze nie są uwzględniane. Twoje głosowanie legalizuje tylko złodziei lub bandytę (jeśli głosujesz na kandydata co jest za karą śmierci) i dając im zdanie racji, przekreślasz perspektywy własnej rodziny i Polski.Niestety potrzebny jest TWÓJ wysiłek- idź do knajpy załóż kółko zwolenników demokracji bezpośredniej - połącz się z podobnymi w PARTIĘ UCZCIWEJ DEMOKRACJI BEZPOŚREDNIEJ. Im więcej UCZCIWYCH, tym lepiej dla Boga, rodziny i Polski !!! Pozdro Krzysztof Puzyna |
||||||||||||
Szanowni Państwo, prosimy o pomoc w nagłośnieniu prośby uczestników wysłuchania w Sejmie i KOALICJI POLSKA WOLNA OD GMO bowiem raporty przekazywane przez PAP i niektóre media mocno rozbiegają się z prawdą. Poniżej wyjaśnienie. Prosimy o składanie podobnych pytań w PAP. |
||||||||||||
| 11.2.2010, iddd.de Prośba o uzupełnienie notatki prasowej Katarzyna Lisowska 9 luty 2010 Prośba o uzupełnienie notatki prasowej PAP, dotyczącej sejmowego wysłuchania publicznego w sprawie projektu ustawy Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (przykładowo: http://gospodarka.gazeta.pl ) Szanowni Państwo, Powołując się na zapisy Prawa Prasowego gwarantujące społeczeństwu prawo do rzetelnej informacji uprzejmie proszę o uzupełnienie informacji prasowej dotyczącej wysłuchania publicznego w dniu 9.02.2010 w sprawie projektu ustawy Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, o informacje o krytycznych wystąpieniach naukowców. Zwracam uwagę, że z nieznanych przyczyn pominęli Państwo informację, że podczas wysłuchania wypowiadali się krytycznie o GMO liczni naukowcy, specjaliści biologii molekularnej, ochrony środowiska, żywienia, hodowli roślin i innych dziedzin, w tym ekonomii. Tymczasem w Państwa notatce można przeczytać jedynie o uczestnictwie bliżej nieokreślonych "przeciwników GMO" oraz przedstawicieli "zielonych". Taki sposób przedstawiania informacji jest nierzetelny i wprowadza społeczeństwo w błąd. Podczas wysłuchania byli obecni m.in.: prof. Piotr Skubała z Katedry Ekologii Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego, prof. Jan Szyszko, specjalista z zakresu użytkowania zasobów przyrodniczych i ekologii (poseł), dr Jacek J. Nowak profesor kontraktowy w Wyższej Szkole Zarządzania i Przedsiębiorczości, prof. Ewa Rembiałkowska, kierownik Zakładu Żywności Ekologicznej Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW. Pełna lista naukowców obecnych na wysłuchaniu publicznym jest z pewnością dostępna w Kancelarii Sejmu i nie powinno być problemu z dotarciem do tej informacji i rzetelnym poinformowaniem czytelników - nie tylko o "protestach zielonych", ale także o krytycznych uwagach licznych naukowców. Także ta informacja jest nierzetelna: "W opinii wielu uczestników debaty nie ma żadnych wiarygodnych dowodów na to, że żywność modyfikowana szkodzi. Przedstawiciele organizacji "zielonych", którzy licznie przybyli do parlamentu, także nie przedstawili takich badań." Podczas wysłuchania było obecnych dwoje ekspertów, którzy wykonywali na zlecenie Kancelarii Sejmu opinie dotyczące projektu ustawy: prof. dr hab. Tadeusz Żarski, kierownik Zakładu Higieny Zwierząt i Środowiska na SGGW oraz doc. dr hab. Katarzyna Lisowska, biolog molekularny, specjalistka biologii medycznej, pracownik Działu Badawczego Instytutu Onkologii w Gliwicach. Zarówno prof. Żarski, jak i ja przedstawiliśmy w swoich opiniach liczne naukowe dowody wskazujące na potencjalne zagrożenia dla zdrowia o dla środowiska związane z genetycznie modyfikowanymi uprawami i żywnością. Ja sama przytaczam w swojej opinii 30 prac naukowych, w tym wiele artykułów o charakterze przeglądowym -omawiających wyniki kilkudziesięciu oryginalnych prac badawczych, każda. Powiedziałam o tym podczas wysłuchania publicznego. Moja wypowiedź w tym zakresie brzmiała dosłownie tak: "Przygotowując opinię na temat projektu ustawy przeczytałam dziesiątki publikacji naukowych dotyczących wpływu GMO na środowisko i na zdrowie. Z całą odpowiedzialnością twierdzę, że w żadnym wypadku nie da się dziś powiedzieć, że badania naukowe dowiodły, że GMO jest bezpieczne." Uprzejmie proszę o zamieszczenie mojej wypowiedzi w waszej notatce prasowej. Nie rozumiem również, dlaczego powtórzyliście Państwo wiernie słowa pana Szymańczaka, który zarzuca kłamstwo, a niestety sam mija się z prawdą. Zabrakło za to rzetelnej informacji i przywołania argumentów podnoszonych podczas wysłuchania przez naukowców. ("Myślałem, że organizacje ekologiczne przedstawią badania nt. szkodliwości. Takich badań nie ma, a podnoszenie mitu do faktu jest kłamstwem" - powiedział rzecznik Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych Tadeusz Szymańczak. Dodał, że "wysłuchanie publiczne jest happeningiem, który nie przybliża do rozwiązania tego problemu, a rodzi kontrowersje między zwolennikami i przeciwnikami".) Niniejszym proszę o uzupełnienie notatki prasowej z dzisiejszego wysłuchania publicznego o informacje o udziale i krytycznych wobec GMO wypowiedziach naukowców. Treść mojego wystąpienia oraz uzasadnienie do mojej merytorycznej opinii o ustawie Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych, w którym przytaczam liczne publikacje naukowe dowodzące potencjalnych zagrożeń ze strony GMO icppc.pl/antygmo/category/stanowiska/naukowcy-stanowiska Z poważaniem, Katarzyna Lisowska, doc. dr hab. specjalistka biologii medycznej |
||||||||||||
"Neutralny punkt widzenia" w Wikipedii - contra Veritas - Prawda |
||||||||||||
26.04.2008r.Drogi Panie! załączam text o Wiki, proszę o przykłady nie-obiektywnej działalności. Prokurator ustalił, że oszczerstwa w Wiki na mój temat pisał niejaki Lewsław Wojtasik, obecnie profesor, doradca Jaruzela w stanie wojennym "od mediów".. .. A Wiki szła w zaparte, że nic się nie działo.. pozdrawiam Mirosław Dakowski plik oryginalny, .doc, 46,4 KB Veritas 1) Rzeczywistość, duchowa oraz materialna, istnieje bez wątpienia, czyli naprawdę. 2) W takim razie, jak to prosto ujął św. Tomasz z Akwinu, "prawda to zgodność rozumu z rzeczywistością" (veritas est adequatio rei et intellectu). Te dwa "poglądy" , jakby nazwali je post-moderniści, są fundamentem, na którym tak nagle powstały w Średniowieczu nauki eksperymentalne, a potem burzliwie rozwinęły się nauki ścisłe. Nauki ścisłe oparte są o krytyczne porównania różnych hipotez, sprawdzanie zbliżania się do prawdy przez niektóre z tych hipotez. I modyfikowanie ich. W rozstrzygnięciu , która z hipotez jest bliższa prawdy, pomagają doświadczenia, wymyślane w tym celu. Takie, realistyczne, podejście jest źródłem i bazą Nauki. Nauk ścisłych. Wiele set lat później, lub także w innych, niż łacińska, cywilizacjach, powstawały nurty myślowe, które tu zbiorowo ( i mało ściśle) określę jako post-modernistyczne. Tak zostały one nazwane w Europie XX wieku. Ludzie należący do tych nurtów zaczęli artykułować wątpliwości tak co do istnienia jednej Rzeczywistości, jak i co do możliwości ewentualnego jej poznania. Stąd pojęcia "wszechświatów równoległych", czy "spektrum prawd". Wiązało się to również z usilnym, namolnym rozprzestrzenianiem mody, by pewne, ważne sprawy rozstrzygać i przegłosowywać "demokratycznie". Oczywiście żaden rozwój nauki nie może nastąpić przed "demokratyczne" głosowanie, jedynie przez odkrycia i ich dowody. Wikimedia Ale... z podejścia wątpiącego powstała taka instytucja, jak firma Wikimedia (dalej często będę ją nazywał Firma), która w internecie założyła Wikipedię, czyli (cyt. za Wikipedia) kompilację ludzkiej wiedzy. A. "Ludzka wiedza". I tu przedziwna dla uczonego definicja ludzkiej wiedzy, jako (cyt. za Wikipedia: Neutralny punkt widzenia): "...szerokie spektrum sprzecznych teorii tworzy to, co nazywamy "ludzką wiedzą". Dalej piszą: "Dlatego powinniśmy - zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo - czynić wysiłki, by przedstawiać te sprzeczne teorie rzetelnie, bez prób obrony którejkolwiek z nich.... ...bezstronne rezentowanie różnych poglądów bez wskazywania, który z nich jest słuszny". Autor tego artykułu, zapewne etatowy pracownik Firmy, tworzy zupełnie błędną, szkodliwą dla rozwoju nauki, definicję ludzkiej wiedzy. I według tej definicji buduje się całą kompilację - Wikipedię. W tym momencie naszego rozumowania proszę tylko Czytelnika o zastanowienie się, czy: 1) na podstawie tak wątpliwej definicji można i czy wolno tworzyć kompilację? 2) czy taka definicja została podana z powodu niedouctwa szefów Firmy, czy raczej z chęci zakręcenia nurtu wiedzy na rozlewiska i bajora "wątpliwości" , rozważania "wielu prawd", i podobne zbrodnie (z punktu widzenia wiedzy i logiki) przeciw Prawdzie, a więc i przeciw człowiekowi. Jednym z ważnych a groźnych pytań (dla pytającego), które może sobie zadać człowiek niedoinformowany po zapoznaniu się z filozofią Wikipedii, brzmi: Czy prawda istnieje obiektywnie, czy też trzeba dla wyrobienia sobie zdania na jej temat, przeprowadzić głosowanie i przedstawić dokumenty, podkładki prezentujące poglądy Ważnych gremiów? Na to pytanie nauka i filozofia znalazła i zna odpowiedzi! Nie oszukujmy ludzi! B. Anonimowość Zabawne w swej bezczelności, ale i groźne w skutkach są zasady dopuszczania autorów do pisania w Wikipedii. Zupełna Anonimowość!! W każdym szanującym sięinternetowym forum dyskusyjnym do dyskusji dopuszczane są osoby zarejestrowane, znane Administratorowi Forum zwykle z imienia i nazwiska, a zawsze z adresu mail?owego o znanym obu stronom haśle. To ostatnie- dla uniknięcia podszywania się Anonimów. Znacznie utrudnia to dostęp do Forum oszustów, wariatów i prymitywów. Odwrotnie jest w Wikipedii: Dostęp jest anonimowy, a w przypadku pojawienia się wpisów kłamliwych czy oszczerczych, pracownicy Wikipedii (a może firmy Wikimedia?? - nie wiem, nie potrafimy odróżnić) aktywnie bronią oszczerców. Przykład: gdy "nieznani sprawcy" w dniu 1 listopada 2007 r. umieścili w moim biogramie oszczerstwa, na mój alarm jeden z pracowników Wikipedii (Roo 72, zdaje się, Michał Rosa ) 1) najpierw napisał mi, że nie było żadnych wpisów, [> O jakim haśle piszesz? W haśle "Mirosław Dakowski" nigdy nie było żadnych informacji na temat współpracy z SB. Z poważaniem, Michał Rosa] 2) a potem we dwóch (z p. Tomaszem Ganiczem) podawali, że wpis był, ale.. zasadą Wikipedii jest (obrona) anonimowości wpisujących. Firma, znająca i mająca przecież wypracowane sposoby ukrócenia oszczerstw, oraz ujawniania oszczerców - broni się (i ich..) przed tym... Wynika z tego, że możliwość bezkarnego wpisywania oszczerstw należy do ważnych, podstawowych tajnych broni Wikipedii. O tym, co jest neutralne, decydują szkoleni pracownicy (agenci?) Firmy. Przy obecnych procedurach w Wikipedii, znalezienie tożsamości oszczercy wymaga wielomiesięcznych zabiegów poprzez policję i prokuraturę. Dopiero potem można ew. wkraczać na drogę sądową. Nie każdemu się już chce.. C. Cenzura Wiele haseł monitorowanych przez pracowników Firmy jest trwale i systematycznie przez nich, w imię swoiście pojętej neutralności, deformowanych. Hasła te są stale cenzurowane. Przykłady. Do znanych mi tak cenzurowanych haseł należą tematy: a) Neo-darwinizm. Systematycznie zmieniane są tendencyjnie na "korzyść" ewolucji naturalistycznej. b) Hasła dotyczące szkodliwości promieniowań elektro-magnetycznych (dalej EM), jak maszty telefonii komórkowej, czy anteny radiostacji, czy wreszcie same telefony komórkowe. Hasła te są stale deformowane w kierunku "nie-szkodliwości" promieniowań EM. Autorzy poprawek podających prawdę zrezygnowali. c) "Efekt cieplarniany" , szczególnie spowodowany przez działalność człowieka, jeszcze dokładniej przez "antropogenne emisje CO2". Hasła te są systematycznie zakłamywane "na rzecz" istnienia tego efektu. d) "Niewygodni" działacze i publicyści. Nie wiem, jaki związek (finansowy czy podległość służbowa?) ma firma Wikimedia z grupami wyszkolonych w dezinformacji oszczerców w tej dziedzinie. Fakty wspólnych działań sa liczne. e) Al Gore i inni, heroldowie polit-poprawności. Ukrywane są jego (i ich ) kłamstwa czy nielogiczności. f) Zboczeńcy seksualni, w szczególności pederaści. Firma jest bardzo ciepło i życzliwie do nich nastawiona. Unika informacji o możliwościach leczenia, o kłamstwach Kinsey?a itp. Wnioski i Apel Konieczne jest ustalenie, jakie "tajne służby" mają przemożny wpływ na tak zdefiniowaną neutralność Firmy. Na Zachodzie podobno jest to m.inn. CIA. Który jej odłam? Czy zawsze, czy tylko "na zlecenie"? Jak ta zależność wygląda w Polsce? A jaki jest wpływ obcych służb na Wikipedię w Polsce? Proszę o sygnalizowanie mi o zauważonych naciskach i oszustwach w redagowaniu Wikipedii. Konieczne jest bowiem zebranie całej wiedzy na ten temat. Może wtedy uda się wpłynąć na politykę informacyjną (dezinformacyjną? ) tej Firmy. Lub powołać, stworzyć Encyklopedię wolną od tych wad. Te trzy cechy Wikipedii: Atak na prawdę pod pozorem Neutralności, Aktywne ukrywanie autorów co zachęca do umieszczania oszczerstw, Cenzura i podatność na wpływy, powodują, że należy się sprawie przyjrzeć krytycznie. Najgroźniejsze z nich - to świadoma rezygnacja Firmy z podanej na początku tego tekstu definicji prawdy. |
||||||||||||
Polityka. Wybory. Ale kogo wybrać?Podstawą decyzji powinna być uczciwa informacja ale Gazeta Rzeczpospolita produkuje propagandę angielskiej stonki finansowej |
||||||||||||
14.09.2007 r. Krzysztof Puzyna Rzeczpospolita - ogólnopolski dziennik opiniotwórczy nie kontrolują Polacy tylko angielska stonka finansowa ! W praktyce wygląda to tak: wydarzenie o kapitalnych znaczeniu np.: publikacja grupy BioInitiative - 14 ekspertów z której wynika, że polskie limity bezpieczeństwa dla pól elektromagnetycznych z telefonii komórkowej i linii wysokiego napięcia są o faktor 100 i 1000 zawyżone i niebezpieczne dla zdrowia w tych mass mediach nie istnieje. Wydarzenie to dotychczas zostało totalnie przemilczaneNatomiast jako echo tego wydarzenia publikuje się i uszlachetnia najemnika naukowego z obszaru brudnej nauki - junk science patrz informacja od Jerzego Wojnara: naukowcy opłacani przez operatorów telefonii komórkowej coraz bardziej grzęzną w bagnie własnej sofistyki. Rz., 13.09.2007r.:"Korzystanie z telefonów komórkowych nie powoduje negatywnych skutków dla zdrowia, ale nie można wykluczyć ich rakotwórczego działania w dłuższym okresie" "To konkluzja trwającego sześć lat i kosztującego blisko 9 mln funtów brytyjskiego programu Mobile Telecommunications and Health Research (MTHR). W 23 odrębnych testach sprawdzono wpływ na zdrowie ludzi nie tylko samych telefonów, ale także masztów z nadajnikami (stacjami bazowymi - tzw. BTS)". http://rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=20111 Rzeczpospolita - ogólnopolski dziennik opiniotwórczy o charakterze informacyjno-publicystycznym i ekonomiczno-prawnym. Wydawany w około 250 tys. egzemplarzy. Pakiet kontrolny 51% udziałów w "Rzeczpospolitej" posiada brytyjski fundusz inwestycyjny Mecom Group plc z siedzibą w Londynie. Prezesem Mecom Group jest David Montgomery, który należy do jednych z największych aktionariuszy tej spółki (0,53 %). W Europie spółka jest aktywna w 6 państwach i w roku 2006 zwiększyła obroty do 810 milionów funtów angielskich. W Polsce oprócz Rzeczypospolitej w posiadaniu Mecom Group plc są następujące media, rozpowszechniające propagandę i kulturę neoliberalizmu (chodzi o okradanie najuboższych i wyssanie możliwie tanio bogactw poszczególnych krajów): |
||||||||||||
|
||||||||||||
Polityka. Wybory. Ale kogo wybrać? Podstawą decyzji powinna być uczciwa informacja ale niemieckie gadzinówki: "Dziennik" i "Fakt" produkują propagandę PO-tej kolumny niemieckiej w Polsce. |
||||||||||||
5.09.2007r. Krzysztof Puzyna Tutaj próba przybliżenia ludziom pojęcia uczciwości w mediach - w odcinkach Nie może to być wyczerpująca krytyka mediów polskich na to nie mam czasu. Chodzi mi o przekazanie paru obiektywnych zdarzeń by ludzie zrozumieli i zaczęli się informować w niezależnych mediach - niezależnych duchowo no i niezależnych od zagranicznych pieniędzy! Tylko wtedy są prezentowane poglądy autorów, a zdarzenia są opisywane uczciwie. Na początek ostrzegam przed niemieckimi gadzinówkami z koncernu Springera: "Dziennik" i "Fakt" ![]() Koncern Springera poczynił inwestycje w Polsce po części z 12 miliardowej bezzwrotnej linii kredytowej państwa niemieckiego w latach 1989-2000. Co w Polsce z tych pieniędzy zakupiono proszę informować-. Jest to trudny temat i przypuszczam, że niektórzy już go opisali. Podaję obiekty, które dla mnie osobiście są pewne, gdyż podane przez samą redakcję koncernu. Cytuję z ogłoszeń "Dziennika": Axel Springer Polska to wydawca dwóch wiodących dzienników ogólnopolskich: "Dziennik, Polska, Europa, Świat" i "Fakt Gazeta Codzienna", wielu czasopism, w tym m.in. "Newsweek Polska", "FORBES", "Auto Świat", "Komputer Świat", "Pani Domu" czy "Olivia". Wydawnictwo jest także zaangażowane w przedsięwzięcia internetowe: dziennik.pl i newsweek.pl oraz witryny auto-swiat.pl i komputerswiat.pl Springerowskie gadzinówki stanowią dużą przeszkodę dla przepływu uczciwej informacji. Mass media koncernu Springera kłamią i manipulują zależnie od formatu obiektu - bezczelnie dla niewykształconych, inteligentnie dla wykształconych oraz dyskretnie dla inteligentnych. Oto przykład, który nie jest wyjątkiem ale regułą w wydawnictwach koncernu Springera. W czwartek 16 sierpnia 2007 roku na stronie 6 mieliśmy okazję w sposób namacalny obserwować jak kolaboranci niemieccy w "Dzienniku", poprzekręcali o 180 stopni tłumaczenie angielskie wypowiedzi pani minister Fotygi, cytuję Fotyga: "Niemcy chcą upokorzyć Polskę" oraz Jutta Frasch- szefowa misji dyplomatycznej Niemiec w Polsce: "To co przeczytaliśmy w International Herald Tribune bardzo nas zasmuciło i zaskoczyło.. Nie wiem skąd pani minister to wzięła ! " Ta bezczelna manipulacja "Dziennika" była obliczona na podświadomość biednych ludzi, których nie stać na dwie różne gazety dziennie oraz na tych, którzy nie zauważyli lub nie zapamiętali krótkiego sprostowania- porównanie prawdziwej wypowiedzi Fotygi z kłamstwem podanym w Springerowskiej Gadzinówce - leciało w telewizji, w dzienniku wieczornym o godz. 19.30 około 2 sekundy.. Oszukańczy artykuł o nieudolności Fotygi na pewno zapamiętało więcej ludzi niż trudne do zrozumienia sprostowanie następnego dnia w samym "Dzienniku". Taka manipulacja to nie przypadek, ale reguła w koncernie Springera. Polecam na temat książkę G. Wallrafa, niemieckiego dziennikarza który pracował w koncernie i opisał 10 przykazań Springera jak np. pisanie "NRD" tylko w cudzysłowie, oraz programową manipulację. W rezultacie był tak prześladowany przez koncern, że musiał uciekać z Niemiec..Innym ważnym dla mnie przykładem jest okaleczanie od lat w Niemczech polskich nazwisk w gadzinówkach Springera . Żaden polski polityk - konsul czy ambasador nie zrobił tu porządku.. Także zapowiedziana komórka propagandowa Kaczyńskiego do spraw kontaktu z prasą zagraniczną, w Niemczech nie była ani widoczna ani skuteczna. A ta manipulacja polskich nazwisk leci już u Springera przynajmniej od 26 lat czyli od czasu gdy zostali zmuszeni przez polityczną umowę do pisania polskich nazw geograficznych zamiast niemieckich. Mnie są znane tylko dwa wypadki nie okaleczenia nazwisk w ostatnich 25 latach- dwa razy napisano w Hamburger Abendblatt i w Bild-Zeitung poprawnie nazwisko Adama Małysza oraz jeden raz nazwisko Karola Wojtyły. Dziennikarza, który pisał o Małyszu czy pseudonimu osoby, która raz poprawnie napisała nazwisko polskiego papieża nigdy więcej w tych gazetach nie widziałem. Było to wykroczenie przeciwko przykazaniu Springera i pewnie tych ludzi wyrzucono z pracy. Akt okaleczenia polskiego nazwiska miał dla Axela Springera - założyciela koncernu, magiczne znaczenie - on był okultystą. Istnieją tysiące przykładów manipulacji Springerowskich mediów- można by napisać na ten temat książkę, ale po co - esencję moich obserwacji mają państwo tutaj w krótkiej prośbie i apelu: Proszę nie czytać Springerowskich Gadzinówek ! Proszę czytać media niezależne jak: http://dakowski.pl/ - patrz tu moje uwagi czy pl.indymedia.org Krzysztof Puzyna |
||||||||||||
Materiały z walki wyborczej 2005Kazimierz Marcinkiewicz: w roku 2006 powołamy urząd antykorupcyjny, naprawimy służby specjalne, zlikwidujemy nadmiernie rozbudowaną administrację Lech Kaczyński uzyskał 54,04 proc. głosów, został wybrany prezydentem RP - wynika z oficjalnej informacji Państwowej Komisji Wyborczej. Donald Tusk otrzymał w drugiej turze głosowania 45,96 procent głosów. Frekwencja wyniosła 50,91 proc. W-wa 24.10.05 W uroczystości, która odbyła się w sali kolumnowej Sejmu wzięli udział, poza prezydentem-elektem, urzędujący prezydent Aleksander Kwaśniewski, desygnowany na premiera Kazimierz Marcinkiewicz, wicepremier Izabela Jaruga-Nowacka, marszałek-senior Sejmu Józef Zych. L. Kaczyński zaznaczył: "Chcemy dobrych stosunków i z Rosją, i z Niemcami". Jego zdaniem, pierwszym etapem poprawy stosunków polsko-rosyjskich byłaby wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Warszawie. Ocenił też, że stosunki z Niemcami, to "stosunki z krajem podwójnie sojuszniczym, w ramach UE i NATO". "Niektóre działania podjęte ostatnio przez Niemcy pomijają ten oczywisty fakt. Tutaj - jak sądzę - problem polega nie na tym, aby rozmawiać na zasadzie przyzwalającej o każdej nowej sprawie, którą stawia nasz sojusznik, tylko żeby powiedzieć jasno, że w pewnych sprawach my się nie zgadzamy" - powiedział L. Kaczyński. Uwagi K. P. Około 500 odwiedzin tej jednej strony czyli prawdopodobnie mojego artykułu "Znaleziono dziadka Tuska" w ostatnich dniach od 19. 10. 05 świadczy jednak o skuteczności informacji prywatnych w porównaniu ze stronami biznesowymi i cenzurowanymi jak onet.pl Pomimo zmasowanej propagandy mass mediów przeciwko Kaczorowi, Polacy okazali się bardziej odporni na najnowszego typu manipulacje propagandowe niż Niemcy, czy Amerykanie, brawo !! Dla Niemców najważniejsze są sukcesy biznesowe: jak ich eksporty do Polski, czy pominięcie Polski w biznesie gazowym z Rosją, o reszcie punktów spornych chętnie podyskutują przy kawie: o homoseksualizmie - dla niezorientowanych, Merkel jest otoczona homoseksualistami z obydwu partii przyszłej koalicji, czy o centrum pamięci przepędzonych Niemców w Berlinie. Ze względu na wścibskich dziennikarzy, niektórzy znani politycy "homo" jak np. Burmistrz Hamburga von Beust próbują trzymać swoich kochanków w tajemnicy z dala od mass mediów. Oni mogą się wyżyć tylko z dala od Niemiec, w czasie urlopu. Z politykami pedałami najlepiej jest więc rozmawiać i pertraktować krótko po ich przyjeździe z odpoczynku.
|
||||||||||||
|
|
||||||||||||
Znaleziono dziadka Tuska na liście autochtonów, czyli na tak zwanej " Deutsche Volksliste"18.10.2005 Ma to dla Tuska dużo zalet, on może wyemigrować do Niemiec, gdzie dostanie obywatelstwo niemieckie nie musząc przy tym zrzekać się polskiego. Niemcy patrzą na pochodzenie i w dalszym ciągu o przywilejach roztrzyga krew przodków. Zwykli mieszkańcy Niemiec obcego pochodzenia muszą zrzec się swojego obywatelstwa jeśli chcą otrzymać niemieckie. Turcy chcąc zachować swoją narodowość w Niemczech pozrzekali się tureckiego obywatelstwa, przyjęli niemieckie i podostawali po cichu od rządu tureckiego tureckie z powrotem. Jak o tym przekręcie dowiedziała się strona niemiecka to zorganizowała urzędowe przesłuchiwania podejrzanych o dwa paszporty. Setkom Turkom z dwoma paszportami poodbierano znowu niemieckie obywatelstwo. Taka kara rodzinie Tuska "Danziger Familie"( jak pisze FAZ - "Franfurter Allgemeine Zeitung") w Niemczech by nie groziła - piąta kolumna niemiecka w Polsce ma swoje przywileje.. Czy dziadek został zmuszony do zdrady Polski - został wcielony do niemieckiej armii "Wehrmachtu", czy poszedł na front jako niemiecki ochotnik jest nie do ustalenia. Ale bezsporne jest, że dziadek Tusk i jego rodzina miał z powodu przynależności do niemieckiej grupy narodowościowej konkretne korzyści. Jego gospodarstwo nie zostało przez Niemców zabrane lub spalone, a jego rodzina nie została wysiedlona do zarządzanej z Krakowa prowincji niewolników Guberni - "Generalgouvernement". To wszystko mógł wytłumaczyć Tusk uczciwie swoim wyborcom, on jednak skłamał, że o przeszłości dziadka nic nie wiedział... Co za bzdura co za kłamstwo! Sam od dziesiątek lat słyszałem tu i tam jak to wtedy było. Bez obaw i strachu od 1988 roku, starzy i obcy mi ludzie z okolic "Reichsgau Danzig-Westpreußen" opowiadali mi chętnie swoje życiorysy, wystarczyło z nimi porozmawiać. Mam więc porównanie w tych historiach i mogę stanowczo powiedzieć: jest o wiele większe prawdopodobieństwo, że dziadek Tuska został jak dziesiątki tysięcy innych chłopów z okolic Gdańska zmuszony do zdrady ojczyzny. Stwierdzam to pomimo długiej nordyckiej buzi Tuska charakterystycznej też dla Niemców, a na to oni zwracają tu w Niemczech do dzisiaj szczególną uwagę ! Dlatego jeśli zdradę dziadka można by zrozumieć i wytłumaczyć to kłamstwa Tuska on o tym nic nie wiedział są spowodowane strachem, że może nie zostać Prezydentem Polski.. Jego strach jest jednak nieporównywalny ze strachem dziadka, któremu prawdopodobnie chodziło o własne życie, o gospodarstwo, o ratowanie rodziny. Tchórzostwo to instynkt zwierzęcy i taktyka, ale niepolska ! Taktykę walki w stosunku do walczących Polaków na terytorium "Westpreussen" sformułował 1939 roku Gauleiter Forster na przemówieniu do "Danziger"- do "prawdziwych" Gdańszczan TTV - tarnen, täuschen, verpfeifen ( się maskować, oszukiwać i denuncjować) Jak z tego widać jest w zachowaniu Donalda Tuska dużo z tradycji niemieckiej i dlatego Niemcy go popierają. Popierają go też wszystkie massmedia tzw "polskie", ale w rękach niemieckich. Np.: gazety gdańskie: jak np. Dziennik Bałtycki są od lat w rękach niemieckich. Niemieccy inwestorzy otrzymali pomiędzy 1989 i 2000 rokiem jako bezzwrotne kredyty 12 miliardów marek zachodnich tylko na inwestycje w Polsce. (Te pieniądze w porównaniu do siły gospodarczej Polski 1989 miały wtedy siłę nabywczą przynajmniej 48 miliardów dolarów i przekraczały roczny budżet całego państwa.) Czy Polacy wybiorą po oszuście zdobiącym się nie swoim tytułem Kwaśniewskim - ( Ja magister, a Wałęsa to elektryk), tchórzliwego kłamcę Tuska ( ja nie wiedziałem, ja nie słyszałem, ja się nie pytałem, a Polska to nienormalność* ) dowiemy się już za parę dni. Polska potrzebuje ludzi odważnych i uczciwych, a nie kłamliwego tchórza. Polacy nie róbcie znowu błędu jak z Kwaśniewskim, tą propagandową histerię za Tuskiem robią antypolskie, antyspołeczne siły przede wszystkim niemieckie i inne z zewnątrz. Pozdrowienia z Hamburga administrator strony http://iddd.de Krzysztof Puzyna |
||||||||||||
| * Donald Tusk czuje się bardziej Kaszubem niż Polakiem. O ile bycie Kaszubem nie wyklucza bycia Polakiem, to Donald T. spostrzega to zupełnie inaczej: "Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. " - Donald Tusk Tygodnik "Nasza Polska" przypomniał ostatnio wypowiedź Donalda Tuska, zamieszczoną w miesięczniku "Znak" w roku 1987 (nr 11-12, s. 190). Tusk wziął wtedy udział w ankiecie "Czym jest polskość?" rozpisanej przez wspomniany miesięcznik. Warto rozważyć jego wypowiedź sprzed lat: "...husarie i ułani, powstańcy i marszałkowie, majaczą Dzikie Pola i Jasna Góra, dziejowe misje, polskie miesiące, zwycięstwa i klęski. Zwycięstwa? Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem." |
||||||||||||
Platforma kolesiówWygląda na to, że Platformie w pełni udało się zniknięcie byłego prezydenta Warszawy Pana Piskorskiego ze sceny politycznej. To właśnie ten polityk PO, który dorobił się za czasów swojej prezydentury wielu mieszkań na wynajem grając na giełdzie i na rynku dzieł sztuki ...:) więcej |
||||||||||||
Wybory do Parlamentu EuropejskiegoWybory z 13go czerwca 2004 do PE wygrała Platforma Obywatelska - uzyskała 24,1 proc. głosów i otrzyma 15 mandatów w PE. Na drugim miejscu jest Liga Polskich Rodzin - 15,92 proc./ 10 mandatów, a na trzecim Prawo i Sprawiedliwość - 12,67 proc/ 7. Pozostałe mandaty w PE uzyskały: Samoobrona- 10,78 proc./ 6, SLD-UP - 9,35 proc./ 6, Unia Wolności - 7,33 proc./ 4, PSL - 6,34 proc./ 4, Socjaldemokracja Polska - 5,33 proc./ 3 26 mln Polaków ( ci co wybory zbojkotowali plus LPR plus Samoobrona) nie chcą skorumpowanej uni. Polscy wyborcy pokazują, że demokracja parlamentarna nie ma w 21 wieku politycznego sensu. 38 reprezentantów Polski reprezentuje maksymalnie cztery miliony wyborców i nie ma prawa decydować o losie 30 Milionów. Potrzeby większości są ważniejsze niż potrzeby mniejszości. Większość Polaków nie dała im prawa do reprezentacji. Te wybory nie mają legitymacji społecznej, są przez to nieważne. |
||||||||||||
|
Dla waszych wpisów i kontaktów ksiega i notes: "Przeciwko masztom telefonii komórkowej" exNiemiecka stonka finansowa traktuje UE jako swoją własność. | exMoje pierwsze uwagi na temat umowy międzynarodowej nazwanej europejskim prawem podstawowym | exWybory do Parlamentu Europejskiego | exOgraniczyć wpływ koncernów na Europę, list do Barroso (po ang i niem.) | exDemokracja bezpośrednia a korupcja | exZwycięstwo demokracji bezpośredniej w Cianowicach- sprawozdanie w formie wiersza | exWykluczenie przez Komisję Unii zmian w tekście konstytucji jest podłe | exPlatforma kolesiów | Znaleziono dziadka Tuska |Materiały z walki wyborczej 2005 | Pozostawiam materiały z walki wyborczej 2005 | exNowa Partia | exIDB-nowa inicjatywa |
||||||||||||
|
|
||||||||||||